12.02.2013

2nd



Le­piej poszu­kać so­bie no­wego przy­jaciela
 niż płakać po dawnym.

(Seneka Młodszy)
 
  Odwróciłam się do tyłu. Moja mina wyrażająca szok i zdziwienie musiała być przekomiczna, bo chłopak stojący tuż przede mną wybuchnął głośnym śmiechem. Wysoki, dobrze zbudowany brunet zwijał się ze śmiechu, kiedy ja zastanawiałam się, co on tu robi.

    Eric Martin to mój były najlepszy przyjaciel. Gdyby nie wyjechał tak bez pożegnania, zapewne nadal pozostałby dla mnie kimś bardzo ważnym. Przez pewien czas myślałam, że między nami może być coś więcej. Poznaliśmy się na jednym z konkursów, spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu, zaprzyjaźniliśmy się. Zatańczyliśmy razem podczas festiwalu Młodych Talentów, gdzie zajęliśmy pierwsze miejsce. Jednak on po kilku miesiącach zostawił mnie bez wyjaśnień. Kilkakrotnie próbowałam się z nim skontaktować, jednak zawsze bezskutecznie. W końcu sobie odpuściłam i zapomniałam o nim, lecz teraz wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Kiedyś tak blisko, teraz obcy sobie ludzie.
- Eric Martin we własnej osobie- odezwałam się po dłuższej chwili.- Cóż za miłe spotkanie- dodałam z sarkazmem. 
- Też się cieszę, że cię widzę- odpowiedział ze szczerym uśmiechem. Chyba nie wyczuł sarkazmu w mojej wypowiedzi. Albo wcale się nie zmienił i po prostu to ignorował. Stawiam na drugą opcję.- Co ty tu robisz?
- To samo co ty- mruknęłam, odchodząc w stronę sali. Nie chciałam z nim rozmawiać, ponieważ z każdym wypowiedzianym słowem bruneta wracały wszystkie wspomnienia. Nie przypuszczałam, że to wszystko tak zaboli, że nadal za nim tęsknię.
     Rozkojarzona dotarłam pod klasę. Wzrok wszystkich dookoła zatrzymał się na mojej osobie. No cóż. Takie uroki bycia nową uczennicą. Zastanawiałam się, czy ktoś oprócz Erica mnie rozpoznaje. Czy tutaj również każdy słyszał o moim wypadku. Czy ktoś tutaj interesuje się tańcem. Czy ktoś w końcu podejdzie i zagada?
     Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu miejsca, w którym mogłabym usiąść i na spokojnie pomyśleć. Co, do jasnej, cholery robi tu Eric?! Jeszcze niedawno czytałam w Internecie, że przebywa gdzieś w Australii, a nie Europie. Dlaczego on uczęszcza do normalnego liceum, skoro należy do najlepszych tancerzy młodego pokolenia? Kiedy przeprowadził się do Bradford? Dlaczego akurat mnie spotykają same przykrości? Dlaczego akurat teraz musiałam go spotkać? Dlaczego przeprowadziłam się do miejsca, w którym znajduje się właśnie on? Co zrobiłam, że nic nie idzie po mojej myśli? Czy ja naprawdę jetem takim złym człowiekiem? Nie zasługuję chociaż na odrobinę szczęścia?
    Setki pytań retorycznych w mojej głowie. Każde inne. Każde kręcące się wokół jednej osoby, która po chwili przerwała moje rozmyślania. Westchnęłam cicho, podnosząc wzrok, by po chwili zatopić się w jego zielonych, hipnotyzujących tęczówkach. Przypomniałam sobie o tym, co mi zrobił i natychmiast odwróciłam głowę. Chłopak usiadł obok mnie, spoglądając na mnie z uwagą, a kilka sekund później na jego twarzy zamajaczył delikatny uśmiech. Co go tak bawi?
- Porozmawiasz ze mną?- zadał mi pytanie. Jego cichy, melodyjny śmiech nadal rozbrzmiewał w mojej głowie. Milczałam dłuższą chwilę, ponieważ nie wiedziałam, o czym mogłabym z nim porozmawiać. Zapomnieć o przeszłości czy wygarnąć mu wszystko? Serce wolało pierwszą opcję, lecz tym razem zwyciężył rozsądek.
- O czym ty chcesz gadać?- zaczęłam spokojnie.- O tym, że najpierw dałeś mi nadzieję, a potem wyjechałeś bez słowa? A może o tym, jak bardzo mnie zraniłeś? Tak poza tym, to ładną mamy pogodę, nieprawdaż?- z każdym kolejnym zdaniem mój głos niebezpiecznie drżał, ale nie pozwoliłam sobie na głośny krzyk. Trzeba załatwić tę sprawę bez niepotrzebnych świadków.
- Wiem, że zachowałem się jak idiota- zaczął, ale mu przerwałam.
- To dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. Nie uważasz, że już jest za późno na przeprosiny? Czasu nie cofniesz, a słowa nic nie znaczą.
- Ale ja naprawdę żałuję! Chciałem do ciebie zadzwonić, lecz zgubiłem telefon i nie miałem twojego numeru. Próbowałem zrobić cokolwiek. Bezskutecznie.
- Gorzkie żale to do księdza- mruknęłam cicho.- Jakbyś nie wiedział, korzystam z portali społecznościowych. Daj mi spokój, dobra? Pogodziłam się z tym wszystkim i niech tak zostanie. Nie zamierzam żyć przeszłością.
     Nie mogliśmy dalej kontynuować naszej rozmowy, ponieważ zadzwonił dzwonek na lekcję. Pierwszy raz byłam zadowolona z takiego obrotu spray. Nie chciałam dalej się z nim kłócić. To i tak bardzo bolało. Ale czy ja jeszcze kiedykolwiek będę szczęśliwa? Szczerze w to wątpię.
     Każdy z uczniów zajął swoje miejsce. Rozglądałam się dookoła, szukając wolnej ławki. Niestety, niczego nie mogłam dostrzec. W sekretariacie dowiedziałam się, że to najliczniejsza klasa w szkole, więc na pewno nie mam kłopotów ze wzrokiem.
- Vereno, usiądź w ostatniej ławce przy ścianie- powiedziała nauczycielka, kiedy tylko mnie zobaczyła.
     Skinęłam głową, a następnie ruszyłam w wyznaczone miejsce. Czułam na sobie przenikliwe spojrzenie wszystkich nastolatków. Szybkim krokiem podeszłam do stolika, wypakowałam książki i usiadłam na krzesełku. Tuż obok siedział Eric z jakimś brunetem. Ukradkiem spojrzałam na niego jednak szybko odwróciłam wzrok. Nie zamierzam pogłębiać naszej znajomości. Niech wszystko zostanie tak, jak teraz.
     Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a potem pełne podniecenia okrzyki dziewczyn. Podniosłam głowę, spoglądając przed siebie. Przed biurkiem nauczycielki stał wysoki, dobrze zbudowany chłopak o kruczoczarnych włosach. Nie widziałam jego twarzy, ale mogłam się domyślić, że jest bardzo przystojny. Nie w głowie mi był romanse, dlatego dłużej mu się nie przyglądałam. Po kryjomu wyjęłam telefon, by sprawdzić Twittera. Znów mnóstwo wiadomości o mnie, moim wypadku i wyprowadzce. Na szczęście jeszcze nikt nie odkrył, gdzie się ukrywam.
- Co ty tu robisz?- usłyszałam nad sobą męski głos. Podskoczyłam lekko, bo nie słyszałam, aby ktoś szedł.
- Siedzę, nie widać?- warknęłam. Nienawidzę głupich pytań, więc odpowiadam na nie chamsko.
- To moja miejscówa. Wypad stąd.
- Wmawiaj sobie. Siadasz tu albo szukasz innego miejsca.
     Chłopak zacisnął pięści, żeby się uspokoić. Nie miał zamiaru prowadzić tej kłótni, więc usiadł obok mnie i po prostu wpatrywał się w tablicę. Ja po chwili zrobiłam to samo.
_______________________________________________________
  Podoba się? Przepraszam, że krótki, ale mam problemy z Internetem. Wasze blogi postaram się nadrobić w najbliższym czasie. ;)
Masz jakieś pytania? Zapraszam na WYWIADER! Z chęcią odpowiem na Wasze pytanka. ;D